Ultras – czyli jestem idiotą

Ultras – czyli jestem idiotą

Europa nie ma ostatnio wiele szczęścia do piłkarskich kibiców, pomiędzy pięknymi oprawami przewijają się burdy, race na boisku i rasistowskie okrzyki. Czy ultrasi rzeczywiście są debilami?

W poniedziałek dowiedzieliśmy się o śmierci kibica w Madrycie, który zginął podczas ustawki przed meczem Atletico Madryt i Deportivo La Coruna. Pobiły się ze sobą dwie grupy ultrasów. Którzy miłość do swoich klubów, jak przynajmniej ogłaszali, chcieli udowodnić swoimi pięściami na ulicy stolicy Hiszpanii. Nie zginął niewinny człowiek, zginął ktoś, kto sam pchał się z pięściami na ścianę idiotów jemu podobnych. Oni nazywają się kibicami, kochającymi swój klub na śmierć i życie, dla reszty to idioci nierozumiejący słowa kibicować.

Wyjątkowego pecha do kibiców ma Legia Warszawa, póki co jedyny zespół, który od lat coś zdziałał na boiskach europejskich. Klub po raz kolejny jest karany za idiotyczne zachowanie kretynów, którzy myśleli, że odpalane race, obrażanie innych oraz zamieszki to dobry sposób na pokazanie miłości swojego klubu. Dzięki nim Legia musi teraz zapłacić prawie pół miliona złotych kary, ma zamknięty stadion i będzie grać na wyjazdach bez swoich kibiców. Wychodzi na to, że warszawiacy płacą więcej kar niż wydają co roku na transfery. Chociaż ultrasi pewnie by powiedzieli, że miłość musi swoje kosztować.

- Kiedy jedziemy na jakiś mecz kurwa, to wiadomo, że trzeba tam się zareprezentować, nie. Napierdalamy najtańszym autokarem, oczywiście popijemy sobie paroma VIPami albo Mocnymi, żeby podróż szybciej kurwa minęła, nie - opowiada nam jeden z ultrasów Legii. - Kiedy już jesteśmy na miejscu, zawsze sprawdzamy, jakie jest najtańsze miejscowe piwo kurwa, nie. Potem napierdalamy na stadion, nie za szybko, bo się kurwa powywracamy od procentów, nie.

blog lech poznan

- Na meczu zwykle mamy tak chujowe miejsca, że nic nie widać, więc jebie nas takie oglądanie, kurwa, nie. Po angielsku rozumiemy słowa fak i madafaker, więc czekamy aż ktoś z miejscowych ryknie tym tekstem i odpowiadamy im, że by ich bardziej jebiemy. Jak jest nam w chuj zimno to odpalamy racę, wtedy człowiek może chociaż ogrzać ręce, jebani oszczędzają na ogrzewaniu zwykle, nie. A potem tak to jest, sam nie wiem jak to się dzieje, że budzę się na komisariacie, jebana policja, to na pewno spisek, kurwa, nie. Bo ja jestę fanatyzmę, nie- opowiada nam ultras zakochany w Legii.

1281979955_56834_or

Taki obraz ultrasa piłkarskiego byłby tylko śmieszną parodią gdyby nie fakt, że w większości się sprawdza. Fanatyzm nigdy nie był niczym dobrym, to wykoślawiona miłość i oddanie, które nie ma nic wspólnego z pozytywnym kibicowaniem swojej drużynie. Tak jak zazdrosny facet bijący swoją żonę za „obejrzenie się za innym” nie jest przykładem dobrego męża. Ultrasi to idioci psujący futbol przez złe wyobrażenie dobrego i wiernego kibica. Dopóki związki kibicowskie nie zrobią porządku w swoich szeregach, nadal będziemy słyszeć o debilach rzucających race na boiska i udających małpy.

ultra
Smutne jest też to, że przez takie akcję, polskim klubom przykleja się łątkę rządzonych przez chuliganów - Link.
reklama

SIŁOWNIA

www.klubodchudzania.pl www.antykoncepcja.net www.astmaoskrzelowa.pl